Jakiś czas temu opublikowałem recenzję książki „Dług krwi”, autorstwa Grzegorza Gołębiowskiego. W nowej książce „Zaginiona” Gołębiowski powraca do bardzo dobrze mu znanego Ożarowa Mazowieckiego i do bohaterów znanych z Długu krwi…
Starsza Pani znika…
To tytuł przedwojennej książki i opartego na niej słynnego filmu Hitchcocka. Ale to tylko luźne, moje skojarzenie – akcja „Zaginionej” osadzona jest nie w pociągu, a współcześnie, w Ożarowie Mazowieckim. Mąż zgłasza zaginięcie żony – niby nic nadzwyczajnego – w Polsce rocznie jest około 13-15 tysięcy zgłoszeń zaginięć. Ten konkretny przypadek staje się jednak medialny, a lokalna TV działania policji pokazuje w niekorzystnym świetle. To z kolei sprawia, że do akcji wkraczają policjanci z Komendy Stołecznej Policji. Jeśli znasz „Dług Krwi„, to pamiętasz Jakuba Lutego i Daniela Borowczaka, policjantów, którzy rozwikłali tajemnicę morderstwa w Ożarowie… Znają teren, dlatego komendant przydziela ich do, z pozoru, „za prostej” dla nich sprawy.
„Zaginiona” to powieść oparta na faktach
Inspiracją do napisania „Zaginionej” były dla Gołębiowskiego rozmowy z „prawdziwym gliniarzem”. Dlatego powieść, choć jest fikcją, bazuje na prawdziwych wydarzeniach. Co jest prawdą a co fikcją, tego Autor nie zdradza.
Małe miasteczka mają swoją specyfikę. Z zewnątrz wszystko wygląda normalnie: zadbane (albo nie) ogródki, znajome twarze na ulicy, uprzejme „dzień dobry” w sklepie. Wszyscy wiedzą wszystko, a jednocześnie nikt nie chce wiedzieć zbyt wiele. Z pokolenia na pokolenie przekazywane są nie tylko domy czy przepisy na ogórki, ale też niezałatwione sprawy, urazy i traumy, o których się nie mówi.
W „Zaginionej” to napięcie stopniowo narasta. I nagle okazuje się, że to, co wydawało się prostą sprawą, zaczyna wyglądać jak echo czegoś, co zaczęło się dawno temu — i nigdy nie zostało rozliczone.
Praca w dochodzeniówce to nie film z Hollywood
Nie ma tu pościgów przez dachy ani policyjnych helikopterów. Jest za to to, co naprawdę tworzy dochodzenie: kawałek po kawałku składana układanka, pełna pomyłek, ślepych tropów i ludzi, którzy wcale nie chcą mówić prawdy. Praca Lutego i Borowczaka daleka jest od serialowej widowiskowości — to raczej żmudne przeczesywanie dokumentów, analizowanie rozmów, szukanie detali, które na pierwszy rzut oka nic nie znaczą. W tym właśnie tkwi siła tej opowieści. Pokazuje, jak naprawdę wygląda policyjne śledztwo, kiedy nie masz pewności, czy w ogóle doszło do przestępstwa, ale intuicja nie daje spokoju — podpowiada, że sprawa sięga głębiej, niż ktokolwiek chciałby przyznać.
Zaginiona – wchodzisz w to powoli… i zostajesz
„Zaginiona” to solidna, rzetelnie opowiedziana historia — choć bardziej reportaż niż thriller. Wszystko jest tu przemyślane, dopracowane i bardzo logiczne. Aż czasem… za bardzo. Ale mimo to — wciąga. Bo coś tu nie gra. Coś nie pasuje. I właśnie to „coś” sprawia, że przewracasz kolejne strony.
- „Zaginiona”, wyd. Warszawska Firma Wydawnicza, 2025
Źródło ilustracji tytułowej: strona internetowa wydawnictwa WFW








