Kultura

Plac Senacki 6 PM – Severski gra inaczej

plac senacki

Książka Vincenta V. Severskiego „Plac Senacki 6 PM” to zaskoczenie. I to nie tylko dla tych, którzy jego powieści znają od lat. To zaskoczenie dla wszystkich, którzy spodziewają się kolejnej historii szpiegowskiej w stylu „Nielegalnych” czy „Niewiernych”. Bo to nie jest „kolejna książka”. To inna książka. Wolniejsza. Głębsza. Bardziej historyczna niż sensacyjna. I właśnie dlatego dzieli czytelników.

Zmiana tonu – Severski nie ten sam?

„Plac Senacki 6 PM” wciąga, ale inaczej. Nie przez pędzącą akcję, lecz przez atmosferę. Severski cofa nas do października 1990 roku, kiedy ZSRR panują głasnost i pierestrojka, ale wszystko trzeszczy. Na dalekiej północy, w bazie Zapadnaja Lica, pojawia się okręt podwodny z potężnym arsenałem atomowym. I nie jest to tylko pretekst fabularny. To początek opowieści o ludziach, którzy wiedzieli, że świat się zmienia, ale nie wiedzieli jeszcze, w co się zmieni.

Severski tym razem nie tworzy typowej „gry służb”. Stawia na polityczny klimat, tło międzynarodowe, a postaci są trochę zagubione i rozdarte. Zresztą – ten brak „typowości” nie wszystkim odpowiada.

Krytycyzm i zachwyt – różne recenzje książki Plac Senacki

Reakcje na „Plac Senacki 6 PM” są skrajne. Recenzje książki Plac Senacki potrafią w jednym zdaniu mówić o ambitnym, dojrzałym thrillerze w drugim o rozwleczonej narracji z wykładem z historii najnowszej. Jedni podziwiają rozmach i dokumentacyjną precyzję, inni pytają: „Gdzie jest akcja?”.

Część wiernych czytelników Severskiego, oczekujących powtórki z rozrywki – była zaskoczona, czasem rozczarowana. Brakuje tu klasycznej dynamiki szpiegowskiej historii, jest za to więcej refleksji, więcej pytań niż odpowiedzi. Ale są też głosy, które podkreślają, że to najbardziej osobista i ryzykowna książka autora – a przez to właśnie najciekawsza.

I to widać. Severski zrzuca stare skórki. Nie idzie po łatwy sukces, nie powtarza schematów.

Zwykle w recenzjach pojawiają się klisze typu „polski ten lub tamten…” Nie lubię tego. Jednak tym razem, czytając Plac Senacki często przychodził mi na myśl George Smiley…

Szpiegowski dramat historyczny

W „Plac Senacki 6 PM” mniej chodzi o strzelaniny i pościgi, a bardziej o zimną analizę, o stawianie pionków na szachownicy. Mamy tu MI6, Martina, działania CIA i skomplikowaną politykę imperium Putina, które dopiero się rodzi. To thriller, ale psychologiczny.

Postaci – i tu zasługuje na uwagę główny bohater – są zniuansowane, czasem antybohaterskie, często rozdarte wewnętrznie. Nie ma tu czerni i bieli. Severski, jako były oficer wywiadu, pokazuje, że świat służb to nie efektowne „gadżety i wybuchy”, tylko szarość, manipulacja, samotność.

Tło geopolityczne, nie rekwizyt

To, co może nuży niektórych czytelników, innym przywoła wspomnienia – Silversi pamiętają te czasy. Koniec zimnej wojny, październik 1990, u władzy jest Michaił Gorbaczow, dawny porządek świata się rozpada, ale jeszcze nikt nie wie, co z tego będzie. Plac Senacki 6 PM to opowieść o świecie na krawędzi – i to napięcie czujesz, czytając książkę Severskiego.

Inna, ale potrzebna

Podsumowując – „Plac Senacki 6 PM” to inna książka Severskiego. Ale to wciąż głos autora, który nie udaje, że świat jest prosty. Nie próbuje przypodobać się czytelnikowi.

Warto przeczytać, nawet jeśli – a może właśnie dlatego – nie ma tu takiej dynamiki, jakiej się po Severskim spodziewasz. Moim zdaniem, jak dotąd, najlepsza książka Autora!

Źródło ilustracji tytułowej: czarnaowca.pl

Udostępnij: