Rozwój osobisty to hasło, które od lat króluje w księgarniach, na konferencjach i w social mediach. Półki uginają się od literatury samorozwojowej, blogi i podcasty zasypują nas „10 krokami, żeby zmienić swoje życie”, a kolejne bestsellerowe książki obiecują, że wystarczy kilka prostych zasad, by odnaleźć szczęście, sukces i poczucie spełnienia.
Tylko czy naprawdę tak to działa? Czy książki o samorozwoju pomagają nam dojść do czegoś realnego, czy raczej są kolejną formą nadmiernej konsumpcji – tym razem nie słodyczy czy gadżetów, ale motywacyjnych haseł?
Na Silversurfers opublikowałem recenzję „7 nawyków skutecznego działania” Stephena Coveya, sięgnąłem po „12 życiowych zasad” Jordana Petersona, a także po głośnych coachów – od Tonego Robbinsa po Davida Gogginsa. Z polskich daję przykłady dość skrajne: Mateusza Grzesiaka, Kołcza Majka i Arka Bednarskiego. Zastanówmy się – co w tej literaturze warto znać, a co traktować z dystansem.
Klasycy książek o rozwoju osobistym, którzy inspirują
Niektóre książki o rozwoju osobistym faktycznie przetrwały próbę czasu.
Stephen Covey – 7 nawyków skutecznego działania
Covey nie obiecuje cudów. Jego książka to nie motywacyjny show, ale poradnik rozwojowy oparty na uniwersalnych zasadach: proaktywności, dbania o priorytety, szukania rozwiązań win-win. To nie jest lektura na weekend – raczej książka rozwojowa, do której wracasz latami. I to właśnie powód, że stała się jedną z najpopularniejszych książek o rozwoju osobistym.

Jordan Peterson – 12 życiowych zasad
Peterson to inna liga. Nie daje prostych recept, raczej prowokuje do myślenia. Pisze o odpowiedzialności, o porządkowaniu własnego życia zanim zaczniemy zmieniać świat. Jednych zachwyca, innych drażni jego moralizatorstwo, ale jedno jest pewne – trudno przejść obok obojętnie. To przykład, że samorozwój może mieć wymiar filozoficzny i psychologiczny, a nie tylko motywacyjny.
Jednego Petersonowi nie można odmówić – jest konsekwentny do bólu – a to jeden z warunków samorozwoju.
Książki o samorozwoju – show czy motywacyjny zastrzyk
Zupełnie inaczej wygląda to u coachów, którzy zrobili globalne kariery.
Tony Robbins – król sceny. Jego wystąpienia to spektakl, a książki – jak np. Obudź w sobie olbrzyma – pełne są haseł w stylu: „możesz wszystko, jeśli naprawdę chcesz”. To działa na wielu ludzi, bo daje energię, ale często na chwilę. To literatura bardziej motywacyjna niż rozwojowa. A jak znaleźć w sobie motywację? Tony w książkach bardzo szczerze opisuje swoją.
Z pewnością lekko nie miał też David Goggins – weteran Navy SEALs, autor Nic mnie nie złamie. Jego przekaz to „zero wymówek, ciśnij do bólu”. Inspirujące? Tak. Realne dla większości? Niekoniecznie. Ale jego życie to dowód na to, że nie zdajemy sobie sprawy, do czego jesteśmy zdolni, że zbyt łatwo odpuszczamy i szukamy wymówek. Jeśli czasem nie chce Ci się ruszyć na trening „bo zimno”, koniecznie przeczytaj!
Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi?
To tytuł przedwojennej książki Dale’a Carnegie. Moim zdaniem ta niewielkich rozmiarów książeczka powinna być podręcznikiem w szkole podstawowej, a jak nie, to w średniej. Nie ilość stron tu ma znaczenie. Treść książki jest tak oczywista, że aż dziwne, jak mało ludzi stosuje rady i zasady opisane Carnegie’go w życiu.
Jeśli nie znasz, szczerze polecam! Mimo znacznego upływu czasu i przykładów „nie z tego świata” nic a nic nie utraciła na aktualności. Gdy myślisz o samorozwoju, to zacznij właśnie od tej pozycji!
Polska literatura samorozwojowa
Na naszym podwórku też mamy całą gamę autorów i autorytetów samorozwoju. Niektórzy jawnie, inni pośrednio czerpią garściami z wyżej wymienionych. Zresztą trudno im się dziwić. Moda na self development przywędrowała zza oceanu.
Mateusz Grzesiak – należy do najbardziej rozpoznawalnych. Z dużym sukcesem buduje markę osobistą, prowadzi kursy, jest obecny w mediach. Ma tytuł naukowy doktora i prowadzi działalność dydaktyczną. Ma liczne grono zwolenników i pewnie tyle samo krytyków. Jego książki mają charakter poradników, jednak często są postrzegane jako składnik marketing mixu Grzesiaka.
Kołcz Majk – swoiste alter ego Grzesiaka. Nie występuje w garniturze, a ze sceny rzuca bluzgami. Influencer i youtuber, który sprzedaje „złote myśli”. Popularny, bo potrafi mówić językiem młodych, ale jego przekaz bywa odbierany jako uproszczony i powierzchowny. Lekceważony przez „mainstream”. Bywa stawiany jako przykład, jak łatwo wpaść w pułapkę „cukierków motywacyjnych”. Czy aby na pewno? Akurat znam od wielu lat Majka, z czasów zanim został Kołczem i powiem Ci, ze on sam jest świetnym dowodem na skuteczność metod, które propaguje.
Arkadiusz Bednarski to zupełnie inna kategoria. Nie jest typowym „motywatorem” jak wyżej wymienieni. Autor wielu książek, w tym takich tytułów jak Mistrz sprzedaży czy Słowa mocy. To nie tyle „guru samorozwoju”, ile praktyk sprzedaży i komunikacji. Jednak jego przesłanie jest uniwersalne. Daje konkretne narzędzia, oparte na doświadczeniu. A przecież w „normalnym życiu” cały czas coś sprzedajemy i kupujemy, choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę.
Literatura samorozwojowa – inspiracja czy ściema?
I tu dochodzimy do sedna. Samo przeczytanie jednej, dziesiątej, setnej książki nic Ci nie da.
Czytanie książek o samorozwoju potrafi wciągać jak Netflix. Jeszcze jeden tytuł, jeszcze jeden poradnik, jeszcze jedno hasło. Karmimy swoje dopaminowe złudzenia. A życie? Niezmienione.
Łatwo pomylić motywację do działania z samym działaniem. Przeczytać Robbins’a to jedno. Wdrożyć zmiany – drugie.
Rynek jest zalany przez bestsellery sprzedawane jako uniwersalne recepty. Szukając inspiracji stajemy się klientami list bestsellerów – od Atomowych nawyków po Odwagę bycia nielubianym czy Potęgę podświadomości. A w realnym życiu często mamy do czynienia z prostym powielaniem schematów…
Jak odróżnić wartościową książkę od ściemy?
Kilka moich kryteriów:
- Uniwersalność – czy to wiedza ponadczasowa, jak u Coveya, czy chwilowy trend?
- Praktyka – czy autor sam przeszedł drogę, którą opisuje (Robbins, Goggins), czy tylko zbiera cytaty?
- Możliwość wdrożenia – czy daje narzędzia do realnych zmian, czy tylko hasła w stylu „zacznij żyć, odnieś sukces, zmień swoje życie”?
- Różnorodność – czy poza typowo motywacyjnym tonem znajdziesz też refleksję, jak u Petersona.
No to co robić, czytać, czy nie?
Rozwój osobisty to temat ważny i potrzebny. Szukanie inspiracji i wskazówek w książkach o samorozwoju jest jedną z dróg. Ale trzeba umieć oddzielić wartościowe książki od pustych sloganów. Najlepsze książki o rozwoju osobistym – Covey, zdecydowanie ponadczasowy Carnegie (Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi), czy nawet Peterson – zostają z nami na lata.
Nie zgadzam sie z powszechną krytyką, żeby odrzucać wszystkie książki o rozwoju osobistym. Chodzi o zdrowe podejście do problemu. Bo jeśli naprawdę zależy ci na rozwoju, nie wystarczy czytać – trzeba działać. A dobra literatura może być przewodnikiem, nie celem samym w sobie.








